2013-06-20

ACCEPT, Metalfest Open Air 2013, Jaworzno, Poland





        Jak wypadł ACCEPT na metalfestowej scenie? Jak zwykle... zaj... świetnie! Perfekcyjna niemiecka maszyna metalowa z domieszką amerykańskiego importu, doskonale zastępującego Uda i podudzia wszelakie. Hoffmann - najlepszy fotograf wśród gitarzystów - najwyraźniej rozwiódł się ze sfatygowanym białym Jacksonem Flyingiem, bo na scenie w Jaworznie szalał z nabijanym blachą cudeńkiem pod nazwą Flying Fortress, którego inspiracją był... amerykański bombowiec z okresu II wojny światowej. Hoffmann doczekał się wreszcie sygnowanej gitary. Reszta instrumentarium miała zwyczajowe, zwyczajowo też Tornillo niebezpiecznie gibał się w tył wyśpiewując poszczególne partie... nie, nie te trudniejsze - wszystkie. Z boku sceny przyglądając się przedstawieniu grzecznie stała ekipa Down - Kirk Windstein co chwila coś wskazywał palcem... Mark złapał polską flagę i machał nią tak zawzięcie, że pozbawił kijek części fruwającej. Nad publiką fruwał sobie rekin - not as fast as shark, but still shark. Zasadniczo pięknie. Setlista przekrojowa, wykonanie "Metal Heart" dla moich uszu sympatyczniejsze niż oryginał - mogliby się chłopaki pokusić o płytkę live, oj mogliby. Fotograficznie? Zdjęć Accept się nie obrabia - zdjęcia Accept się zmniejsza jedynie. Kompleksów widać skład nie ma żadnych, to się po mrokach i ciemnościach nie chowa. Jest show, jest światło i każdy wie do czego służy scena - najlepszy zespół koncertowy? Zdecydowanie. Gdyby jeszcze tak inne kapele raczyły brać przykład...















 








 

















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza